Muzyka

wtorek, 28 kwietnia 2015

Rozdział 30- I follow to war without weapons

Muzyka



Louis P.O.V.

Wróciłem do domu z wielkim bukietem żółtych róż. Chciałem jeszcze raz przeproscic Minnie i jakoś wynagrodzić jej to , że pozbyłem się dowodu mojej miłości. 
Kiedy wszedłem do salonu , ona nadal spała. Usiadłem na pufie , czekając aż otworzy swoje piękne oczy. Stało się to po kilku minutach , była zdezorientowana ale kiedy mnie zobaczyła przez jej twarz przelała się fala ulgi. Potem zrobiła coś co w zupełności mnie zaskoczyło , podeszła a następnie zajęła miejsce na moich kolanach.Objąłem jej talię rękami , aby dac dziewczynie poczucie bezpieczeństwa.
-Przepraszam-wyszeptałem
-Nie Lou. To moja wina. Przez ciąże mam zmienny humor. Przepraszam -powiedziała drzążącym głosem
- Skarbie , nienawidzę gdy się kłócimy więc proszę zapomnijmy o tym- rzekłem , łącząc nasze usta.

We made a start
Be it a false one, I know
Baby, I don’t want to feel alone


Jasmine P.O.V.

Po odświeżającej kąpieli , udałam się do sypialni gdzie czekał już na mnie Louis ,ubrany w spodnie od pidżamy.
-Jutro wracam do pracy - oświadczyłam na co zmarszczył brwi
-Nie sadze , żeby był to dobry pomysł-sprzeciwił się
-Rozmawiałam już z szefem , nie będę brać udziału w operacjach - powiedziałam , kładąc głowę na torsie chłopaka. Słyszałam jak miaro bije jego serce i chyba przez to powoli zapadałam w sen aż w końcu odpłynęłam.

And though your arms and legs are under
Love will be the echo in your
Ears when all is lost in plunder
My love will be there still


Obudziłam się kolejnego dnia dziwnie wyspana , dopiero kiedy spojrzałam na zegarek zrozumiałam o co chodzi.
Miałam jakieś pół godziny żeby zdążyć do pracy ,a biorąc pod uwagę korki z pewnością się spóźnię. Pognałam do łazienki gdzie umyłam zęby i wzięłam szybki prysznic. Kiedy wróciłam do sypialni , Louis nadal spał. Bez ogródek , ściągnęłam z niego pościel na co głośno burknął.
-Skarbie masz spotkanie o 8.00 z Irlandczykami - przypomniałam. Nie musiałam czekać długo na jego reakcje ponieważ niczym błyskawica zerwał się z łóżka po czym ruszył do garderoby po garnitur. Nakładając makijaż , słyszałam szum wody.

 So kiss me where I lay down
My hands pressed to your cheeks
A long way from the playground


Zeszłam na dół , wykonując dla siebie i chłopaka śniadanie w postaci płatków owsianych na mleku.
Kończyłam swoją porcje gdy zszedł na dół
-Nie zdążę , zjem na mieście. Jedźmy- oświadczył krótko spoglądając na nadgarstek gdzie widniał jego srebrny rolex.
Pokiwałam głową a następnie ruszyliśmy przed dom , gdzie czekał już samochód.
-Najpierw do szpitala na St. Norma-poinformował Brada , gdy zajeliśmy miejsca.
-Co ze świętami ?- spytałam przypominając sobie , że to już za kilka dni.
-Um myślałem , że pójdziemy do moich rodziców- powiedział na co przecząco  pokiwałam głową.
-Kochanie może po prostu ty spędzisz ten czas ze swoją rodziną a ja ze swoją -zaproponowałam
-Nie ma mowy -zaprzeczył nim zdążyłam cokolwiek dodac
-Lou , nie chcę sprzeczek z twoim ojcem -
-Porozmawiam z nim-
-I naprawdę sądzisz , że to coś da ?- zaśmiałam się ironicznie
-Okej w takim razie pojadę z tobą do  Grantham , a moim rodzicom jakoś to wytłumaczę - powiedział zadowolony ze swojego pomysłu. 
-Lou , nie sądze że by to był..-
-Muszę w końcu poznać twojego ojca i brata - przerwał mi , używając trafnych argumentów.
-Okej -podałam się za co zostałam nagrodzona słodkim ale namiętnym pocałunkiem.
-Wyruszamy jutro w południe - rzekł kiedy samochód się zatrzymał. Posłałam mu uśmiech a następnie skierowałam do placówki , modląc się w duchu aby nie spotkać Emanuela ponieważ byłam już zdrowo spaźniona*.

 We took a chance
God knows we tried
Yet all along I knew we’d be fine


Na moje szczęście okazało się , że wyjechał dziś rano na święta z rodziną i nie będzie go aż do nowego roku co trochę utrudniało pracę szpitala gdyż Rodrigo  był świetnym specjalistą. Jednakże musieliśmy radzić sobie bez niego.

Po trzech godzinach wypełniania nudnych papierów w końcu skończyłam swój dyżur. Ubrałam  płaszcz a następnie opuściłam szpital kierując się do galerii , aby zakupic prezenty.Długo nie mogłam się zdecydowac co kupic Louisowi , ale przechodząc obok wystaw w oko wpadła mi jedna rzecz. Była idealna i wiedziałam , że chłopak będzie z niej zadowolony chociaż może nie kosztowała fortuny. Uśmiechnięta od ucha do ucha , wpadłam jeszcze do Tesco aby kupic produkty na dzisiejszą kolację.


I got a heart
And I got a soul
Believe me, I will use them both


Bella P.O.V.

-To co z nią zrobimy -? spytałam mojego męża patrząc na malującą w naszym salonie paznokcie dziewczynę.
-Zamkniemy w pokoju na klucz- zaproponował zrezygnowany
-I tak znajdzie sposób aby wyjsc, a potem zniszczy wszystko -powiedziałam to co Harry i tak już wiedział
-Planujecie jak się mnie pozbyc -? zapytała pojawiając się w kuchni. Widziałam jak patrzy na nas lodowatym wzrokiem. Nie miała już w sobie uczuc , żadnych.
-Pojadę po Ness- oświadczył nagle lokers posyłając mi wspóczujące spojrzenie. O no dzięki mężu zostawiasz mnie z nią samą.
Kiedy usłyszałam trzask drzwi , wzięłam głęboki oddech.
-Kim ty tak naprawdę teraz jesteś ?- zapytałam , szukając w dziewczynie oznak ludzkich odruchów
-Coż ja jestem....

So pour me a drink, oh love
Let’s split the night wide open
And we’ll see everything we can
Living love in slow motion, motion, motion
 

Louis P.O.V. 

Kiedy przekroczyłem próg domu , poczułem niesamowity zapach dochodzący z kuchni. Rzuciłem aktówkę na kanapę a następnie ruszyłem do pomieszczenia gdzie moja ukochana przygotowywała kolację. Uśmiechnąłem się , widząc jak kręci biodrami do piosenki lecącej z radia.
-Kuszące widoki- powiedziałem , na co momentalnie zaprzestała swoich ruchów.
Podszedłem do niej a następnie mocno objąłem w tali , zachłannie całując.
Wystarczyło , że nasze usta się spotkały a ja już czułem się jak w niebie. W końcu przed mną stał anioł w ludzkiej skórze.
-Jak Ci minął dzień kochanie ?- zapytała
-Dużo spotkań i nudnych inwestorów- powiedziałem
-A tobie mhm?- zauważyłem , że unika mojego wzroku
-W porządku - mruknęła
Nie zdążyłem zapytac co się dzieje ponieważ przerwał mi dzwonek do drzwi. Leniwym krokiem ruszyłem  aby otworzyć. Moim oczom ukazało się małżeństwo Payne i uśmiechnięty Horan z butelką wina w dłoni.
Wpuściłem ich do środka , a potem zostałem mocno wyściskany przez wszystkich. Gdy przeszliśmy przez salon usłyszałam gwizd Nialla. Jakby sam nigdy takiego nie miał.
-Jasmine- pisnęła Sophia , gdy zobaczyła moją ukochaną .Ta natychmiast zaciągnęła ją do kuchni i tyle je wiedzieliśmy.
Pół godziny poźniej byliśmy już w komplecie , tyle że synem Zayna zajmowały się kobiety , które z pewnością obgadywały nas teraz w kuchni.
- Niall a ty kiedy się w końcu ustatkujesz - zapytał Hazz , biorąc łyk piwa
-Wiecieeee- przeciągnął eee
Zmrużyłem powieki spoglądając na blondyna , dopóki mój wzrok nie spoczął na jego palcu gdzie błyszczała złota obrączka. Zatkałem sobie usta dłonią. Nie on nie mógł tego zrobic nie mówiąc nic swoim przyjaciołom.
-Niall kurwa ożeniłeś się ?- spytałem a reszta spojrzała najpierw na mnie a potem na chłopaka.
Zmarszczył brwi i lekko się zarumienił.
-Kiedy ?- Liam posłał mu ostrzegawcze spojrzenie.
-W ubiegłym tygodniu byłem w Las Vegas- wyjaśnił przeczesując swoje włosy.
Ożesz kurwa jebana mac , musiał się napruc i popełnił błąd.
-Jak ma na imię ?-
-Veronica- odpowiedział
-Mieszka u mnie a no pracuje jako dziwka - dodał a nam opadły szczęki. Biedny blodnynek , zawsze wpadnie po uszy.
-No nieźle - skomentowałem , narażając się tym na lodowate spojrzenie chłopaka.
-Deser- krzyknęła uradowana Bella , wchodząc do jadalni  z tortem truskawkowym.
Natychmiast rzuciliśmy się do stołu , kiedy dziewczyna kroiła ciasto.

The story of my life I give her hope
I spend her love until she’s broke inside
The story of my life


Zayn cały czas opowiadał jakieś głupie żarty a my co chwila wybuchaliśmy śmiechem.
-A pamiętacie jak Harry miał alergię i wyglądał jak spuchnięty muminek- przypomniał Liam a całe towarzystwo , wręcz tarzało się po panelach. Nasz powrót do wspomnień , przerwał dzwonek do drzwi.
Moja ukochana zaoferowała się otworzyć ale gdy wróciła była blada jak ściana. Nie dziwiłem się.
-Monic ?- spytał Zayn a moje spojrzenie wylądowało na małżeństwie Stylesów , które wyglądało na przerażonych.

And I’ll be gone, gone tonight
The ground beneath my feet is open wide
The way that I've been holdin’ on too tight
With nothing in between


Nie mam pojęcia dlaczego nie komentujecie ,a jedynie wtedy gdy zagrożę zawieszeniem. Szczerze ma dosc ale nikogo nie można do niczego zmuścic. Chciałabym byc jak inne autorki ,ale nigdy nie będę. Smutek.
Do zobaczenia
LoVe
Chester

 Nie sprawdzony




4 komentarze:

  1. Ciekawe czemu Harry i Bella są tak przerażeni

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe czemu Harry i Bella są tak przerażeni

    OdpowiedzUsuń
  3. http://recenzowisko-blogow.blogspot.com/2015/04/09-maid.html
    twoja recenzja

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest napędem do nowych rozdziałow